Energia

28 sierpnia 2010

7W tej dziedzinie technologii rewolucja polega na możliwości produkcji tworzywa na ogromną skalę. Naukowcy chcą, by każdego było na nie stać. Cala tajemnica tkwi w technologii budowy warstw, której grubość równa się 1/10 grubości włosa. Takie baterie mogą odmienić nasze życie. Słabe światło w pochmurne dni nie będzie już kłopotem, bo bateria i tak generuje prąd. Co więcej, będzie działała pod dowolnym kątem, podczas, gdy klasyczna bateria słoneczna musiała być skierowana do słońca. Urządzenia elektroniczne, zasilane akumulatorami, których działanie zależy od tego, czy je wcześniej naładujemy mogłyby robić to samoczynnie. Położone na stole, wykorzystywałyby padające na nie światło w celu ładowania własnych akumulatorów. Przypuszcza się, że nowe baterie będą wkrótce dostępne, a już w roku 2010 będą zasilały nasze domy. Takie baterie będą się kształtem przystosowywały do pokrycia dachu, a pewnego dnia będą jednym z budulców dachówek. Podczas, gdy typowe panele słoneczne kosztują 2,5 dolara na 1 wat energii, to nowe baterie wyniosą niecałego dolara. Naukowiec z Sewilli sporo nauczył się na błędzie Amerykanów. Przede wszystkim, w jego heliostatach nie ma pianki. Skoro powodowała awarie – musiała zostać usunięta. Przez cały dzień śledzą one słońce, aby efektywnie skupiać promienie na kolektorze, znajdującym się na szczycie wieży. 624 zwierciadła kierują promienie na kolektor, gdzie temperatura wynosi 260 stopni Celsjusza. Na szczycie powstaje nasycona para wodna, a dokładniej, we wnętrzu rur ze stali nierdzewnej, których sieć przekazuje ją do serca systemu. Turbina o mocy 11 MW wytwarza prąd elektryczny, który następnie jest wysyłany do sieci energetycznej. Przez 3 tyś. godzin w roku południe Hiszpanii skąpane jest w słońcu, jednak i tam można napotkać na największą elektrownia funkcjonowała na wypadek zachmurzenia. Chodzi o to, by skonstruować wieżę słoneczną, która wytwarza więcej ciepła, niż może przerobić turbina. Wówczas, nadmiar energii zostanie zmagazynowany na deszczowe dni. Nie jest to jedyny i ostatni pomysł naukowca z Sewilli.